Postaw na sport
Stanisław Gumiennik
Sportowiec
Home«
Sylwetka«
Aktualności«
Kariera«
Drużyna«
Galeria«
Księga gości«
Sponsorzy«
Wyniki/Zawody«
Kontakt«
Rower«
Kariera

Na rowerze jeżdżę od kąd pamiętam, na początku był to trzy kołowiec, czyli jazda dookoła piaskownicy, potem poważna maszyna 2 kołowa, czyli już lekkie wypady ciut dalej. Mieszkałem wtedy w Krakowie a na wakacje jeździłem do Grodna. Właśnie w Grodnie pojawił się mój pierwszy składak (kuzyn znalazł wywalony rower wziął go, wyczyścił, pomalował kupił kolo tylnie, a na przednie starczyło mu tylko na obręcz, na pomoc przyszedł dziadek i kupił mi oponę i dętkę i w tak oto nieoczekiwany sposób stałem się posiadaczem niebieskiego składaczka, miałem wtedy 6 lat.) Czternastoletni kuzyn zyskał u mnie wieeelkiego plusa i nie był już tylko wrednym kuzynem, który razem i innymi kolegami przywiązywali mnie do drzewa „for fun”. Oczywiście ten rower był na mnie za duży, aby pojeździć na nim, opierałem go o mur, wchodziłem na niego, i już na siodełku siedząc odjeżdżałem niczym torowiec ;) Pojeździłem na nim parę miesięcy, a kiedy udowodniłem już całej rodzince, że umiem na nim jeździć dostałem seledynowy poważny rower. Mieszkałem wtedy w Grodnie z babcią i dziadkiem. Przez 2 lata jeździłem, ścigałem się z kolegami „ Kto pierwszy dojedzie do skrzyżowania” i takie tam. W roku 1998 zmieniłem miejsce zamieszkania dosyć znacznie, bo o 650 km i pojawiłem się znowu w Krakowie. W 2000 roku wybrałem się z mamą na zakupy. Miałem do wyboru rower czarny albo niebieski. Wybrałem niebieski. Jeździłem na nim wszędzie, nadrabiając zaległości. Trafiłem na forum bikepl.com i tam też dowiedziałem się jak wygląda prawdziwy rower, co to znaczy XC etc. Zakupiłem odpowiednie mapy, i zwiedzałem okolice Krakowa: Ojców, dolinki podkrakowskie... byłem oczarowany możliwościami, jakie niesie jazda na rowerze. 10 Października 2003 roku wystartowałem w Pucharze Kuratora Oświaty woj. Małopolskiego.  Byłem 4 na chyba 8 ;) Drużynowo nasze gimnazjum zdobyło 2 miejsce dzięki wspaniałej jeździe Wojtka Nizioła, który to był 2. Jako że pierwsze miejsce zdobył SMS to mogłem być z siebie dumny;) Piękny puchar powędrował do szkolnej gablotki. Po tym wspaniałym debiucie stwierdziłem, że chcę się ścigać. Zakupiłem odpowiedni kask i ubranko / od czegoś trzeba zacząć/. Na wiosnę zupełnie nieświadomy rangi zawodów wybrałem się na Puchar Tarnowa. Tam też po raz pierwszy spotkałem RomanaXC znanego mi wcześniej z forum bikepl.com. Oczywiście nie ukończyłem, tzn. jechałem jako jeden z ostatnich i złapałem kapcia, co było dla mnie wręcz wybawieniem. Bolesna lekcja.

Postanowiłem wystartować w maratonie ligi bikeboard w Krakowie, gdyż słyszałem ze jest to również impreza dla zwykłych ludzie lubiących jeździć, a nie strasznych wycinaków, których miałem okazje oglądać na PT. Koło Kryspinowa gdzie miał odbyć się start poznałem Młodego, kolegę Radara, z którym to dzień później objeżdżałem trasę maratonu. Była to moja pierwsza wspólna jazda. Mój pierwszy maraton był dla mnie przygodą życia. W sumie czułem się raźniej gdyż znałem Radara i jego ekipę, więc nie było tak źle. Ustawiłem się prawie na samym końcu, czyli miałem przed sobą 700 osób. Wpadłem na metę około 260 open i 36 w kategorii M1;) Sukces. Plusik aż nie mieści się w serduszku dla Gosi i jej siostry Ani za wierne kibicowanie;)

 Przez resztę sezonu buszowałem po Ojcowie i Lasku Wolskim. W zimie szukałem jakiegoś klubu w Krakowie, w którym to będę mógł zacząć swoją rowerową poważną przygodę. Radar polecił Krakowski Klub Kolarski Krak Bike, który właśnie się tworzył. To tam na herbacianych spotkaniach poznałem Marysię, Kubulka, Mikołaja Menke i Marka Tyńca, który to odwiedził nas, aby zobaczyć, co się tworzy w Krakowie;) Była wiosna 2005, w KKK nastąpił lekki konflikt. Rozstaliśmy się. Powstał Maverick Team Kraków, w którym to Radar, Marysia, Kubulek i ja zaczęliśmy jeździć. Dołączył do nas Szeryf, kolega Kuby. Tak oto powstała nasza piątka. Dostaliśmy spore dofinansowanie, wiec można było myśleć o całej lidze BM. Moja niebieska bestia nie była raczej gotowa na quasi poważne ściganie. Radar pożyczył mi swojego DC Amstafa w wersji XC. Super sprzęt. Maraton w Łomiankach i Karpaczu pojechałem właśnie na nim. W tym okresie ukradziono mi mój niebieski rower. Trzeba było coś wymyślić. Mama kupiła mi rower, poskładał go dla mnie Kubulek, wykazując przy tym taką finansową gibkość, że gdy zobaczyłem efekt końcowy, po prostu oszalałem ;) Rama prawie nówka Trek 8500, koła na piastach XT, mavic, avid 5. XT tu XT tam.  Choć sprzęt miałem znakomity ja jeździłem średnio miedzy 21-37 miejscem w kategorii i 121 do 266 open.

Postanowiłem przepracować poważnie zimę, plan treningowy napisał mi Marek Tyniec, a ja słuchałem go bardzo dokładnie. Tak oto wszedłem w sezon 2006. Szok, jakiego doznałem w Otwocku dowiadując się, że jestem 9 w kategorii i 66 open był nie do opisania. Plan sprawdził się. W późniejszym czasie pojawiły się dekoracje, nawet najwyższe pudło na  amatorskich mistrzostwach woj. Małoposkiego. Krakowscy maratończycy zaczęli mi doradzać jak dobrze trenować. 

Tak oto rozpoczęliśmy przygotowania do kolejnego sezonu...

 

 

KSIĘGA GOŚCI
DYWAN
Rewanż w Karpaczu :-)
SONDA
Co powiesz o tej stronie?
Zryła mi beret, mam ryse w psychice Ty podła świnio.
Kocham ją, bez niej nie zasne.
Stanisław LOSOWE ZDJĘCIE
Gumiennik POLECAM STRONY
LICZNIK WEJŚĆ
Ilość wizyt:
41211
Ilość odsłon: 76653
Strona prowadzona jest w serwisie www.LudzieSportu.pl - postaw na sport © LudzieSportu.pl