
Dłuuga przerwa. Właściwie bardzo chciałem coś napisać... chciałem ale nie wiedziałem co. Trzy miesiące nic nie pisałem i wreszcie nastał ten czas.
Trzecia klasa przemija zaskakująco szybko... odczułem to na studniówce... kilka miesięcy i... to już... matura. W każdym razie studniówka była taka jak być powinna, zamek, kelnerzy, piękne garnitury i oszałamiające suknie. Bajka. Taki mały krok ku dorosłości ;)
Dzień później nasze kochane województwo udało się na długo wyczekiwane ferie. Czekałem na nie z utęsknieniem bowiem zaraz na początku zimy stałem się szczęsliwym posiadaczem nart, do tego gustownej czerwonej kurteczki i rozkosznych czarnych spodni. Pojechałem razem z Malwiną i jej rodziną na Słowację. Pierwszy raz stałem na nartach, wywalałem się raz po raz, potem już pług i pierwsze skręcanie. Kamil wprowadził mnie w tajną szkołę stania na nartach, a wszystko to na symbolicznie pochyłej łące ;) Wyglądądałem dosyć dziwnie... śmigając między 3-6 latkami. Pod koniec dnia przeniosłem się na "poważniejszy" stoczek, tu już wyglądałem poważniej... dookoła mnie były już 7 latki ;) Dzień zakończyłem zjazdem nartostradą na sam dół. Z bolącym ciałem wsiadająć do auta byłem najszczęsliwszym narciarzem na ziemi.
Na drugi dzień nauczyłem się trzymać narty równolegle, skręcać i zatrzymywać się na "pochyłym" stoku. Jak mnie zapewniano świetnie sobie radziłem... ciągle jednak byłem izolowany ;) Motywowało mnie to do pracy i już podczas kolejnych wyjazdów jeździłem ze wszystkimi ;) Szybko załapałem o co chodzi i chyba mi się to spodobało. Teraz trzeba już tylko ćwiczyć.
Wieczorami chodziliśmy na gorące źródła... niesamowite siedzieć tak pod gołym niebem zimą i głowę mrozić, a resztę gotować w brązowej wodzie ;)
Wyjazd był cudowny, świetnie się bawiłem a najważniejsze spędziłem go z moją kochaną M. ;)